Wywiad z Krzysztofem Ziemcem

„Tylko zakompleksiony człowiek będzie niepewny swego.”
 


Krzysztof Ziemiec – dziennikarz radiowy i telewizyjny, publicysta, felietonista

Trudno jest być dziennikarzem?

Coraz trudniej, bo to zawód niełatwy i bardzo wyczerpujący psychicznie. A dodatkowo dochodzi do tego zmiana technologiczna i coraz większa paperyzacja zawodu – dosłownie i w przenośni. To jest zawód zaufania publicznego, a wiele osób to zaufanie nadwyrężyło, więc wiele osób dziś nie szanuje dziennikarzy mówiąc o nich „pismaki” lub „gwiazdy”… To też zawód, który gwarantuje coraz mniejsze zarobki. Honoraria są coraz niższe, coraz trudniej o zlecenie, nie mówiąc o etacie. Dziś to rzadkość!

Kiedy zapytałem pana o możliwość wywiadu i wspomniałem bardzo ogólnie o tym, że chciałbym zapytać o wiarę w życiu i pracę w mediach, zwrócił pan uwagę, że trzeba być oryginalnym. To jest rzeczywiście problem współczesnych mediów?

Szczerze mówiąc miałem na myśli to, że podobnych wywiadów udzielałem setki i nie mam już sił mówić wciąż o tym samym. Ale faktycznie trzeba być oryginalnym, a przez to dostrzeżonym. Dziś ci, którzy często sądzą, że są oryginalni, tak naprawdę są wtórni. Oryginalnością dziś staje się naturalność! A swoją drogą słupki oglądalności pokazują, że widzowie chcą tych, którzy są „jacyś”. Mogą ich nie lubić, ale docenią to, że mają to „coś”.

Mam jednak wrażenie, że kiedyś ciężej było wyróżnić się wśród wielu nagłówków i tekstów. Gazety jednokolorowe, każdy napis tą samą czcionką, zero obrazków… Teraz mamy Internet, blogi, portale społecznościowe, sporo innych sposobów dotarcia do odbiorcy. Wydawać by się mogło, że jest to raj dla tych, którzy chcą zrobić coś wyjątkowego i dotąd niespotykanego…

Ale przez to, że jest ich wielu, muszą to robić! Jeszcze 30 lat temu w Warszawie było około 10 gazet codziennych! To dużo! Dziś jest połowę tego. Ale wtedy nikt nie oczekiwał tej źle pojętej oryginalności. Ludzie chcieli prawdy. A i tak jej nie dostawali. Wtedy nie było problemu z oryginalnością. To bożek naszych czasów! Choć jasne, że trzeba być kimś – jakimś. A oryginalność pojęta tylko jako prymitywne zachowanie w postaci rozebrania się, czy bywania tu i tam lub zmiany partnera… ma tyle wspólnego z oryginalnością, co krzesło z krzesłem elektrycznym! Choć są też odbiorcy takich treści w mediach…

Ostatnio na moim blogu w jednym z wywiadów poruszyłem temat roli Kościoła w organizacji różnych wydarzeń państwowych. Często można usłyszeć opinie, że Polska to nie jest kraj tylko katolicki i władze powinny zachować bezstronność. Z drugiej strony ciężko mi sobie wyobrazić różne uroczystości bez obecności duchownych, uroczystych mszy z udziałem głowy państwa itd. Podobnie było też z pana wywiadem z o. Bashoborą. Mogliśmy przeczytać sporo komentarzy na temat jednostronności mediów publicznych w kontekście wiary. Gdzie leży granica między rolą Kościoła w mediach, czy ważnych dla kraju wydarzeniach, a uszanowaniem tego, że jednak nie wszyscy w Polsce są wierzący?

To bardzo ważne pytanie! Długo by o tym mówić. Powiem jedno – jest pewne grono (małe, ale krzykliwe), które chce wyrugować wiarę i jakąkolwiek religię z życia publicznego. I stąd te zabiegi. Ci ludzie chcą wiarę i wartości zastąpić świeckością, a wartości tradycyjne dobrym samopoczuciem w postaci sławy i kasy. Dla nich świeckość de facto oznacza wojujący ateizm usuwający jakąkolwiek duchowość w oficjalnym obiegu!

Powrócę do tematu trudności zawodu dziennikarza. Jakiś czas temu Kamil Durczok w jednym z wywiadów powiedział, że pracę zaczyna o 8:00, a kończy często późnym wieczorem. To mnie jeszcze nie zdziwiło tak jak to, że wstaje o 5:00, zakłada dres i idzie biegać. Pomyślałem wtedy o takiej niezwykłej determinacji, która sprawia, że mimo natłoku pracy, dziennikarz może jeszcze znaleźć czas na pozostałe zajęcia. No właśnie… Może? Nie jest przypadkiem tak, że na dłuższą metę organizm takiego „pędu” nie wytrzyma?

Co jak co, ale dziennikarz zdrowie musi mieć i musi o nie dbać! Ja nie biegam o 5:00 rano. Biegałem jeszcze jako nastolatek w latach 80-tych, kiedy to zupełnie nie było modne! A dziś nie mam na to czasu, a mam jeszcze troje dzieci! Trzeba je rano nakarmić, ubrać, rozwieźć do szkół itd., a wieczorem pomóc im w lekcjach… Dziś dla mnie rodzina jest najważniejsza, a nie moje hobby, choć staram się i tego nie zaniedbywać. Ale mamy na to czas raczej podczas wakacji. Dla mnie jako rodzica to ranne wstawanie jest normą nawet w niedzielę. Ale jeszcze gorzej mają hutnicy, górnicy, czy maszyniści PKP. A z nimi nikt nie robi wywiadów. A pan ze mną rozmawia. Swoją drogą nic dziwnego, że zawały i inne choroby są dla dziennikarzy normą. Mało kto z nas doczeka emerytury. Jeśli oczywiście ją będzie miał, bo większość i tak pracuje na „śmieciówkach”.

W 1997 r. był pan kierownikiem Kina Femina w Warszawie. Teraz ten multiplex zostaje przejęty przez dużą sieć sklepów, co budzi wiele kontrowersji wśród warszawiaków. Jak pan zareagował na tę wiadomość?

Ze smutkiem. Tym bardziej, że to kino ma wielką tradycję! Działało jako teatr w wojennej Warszawie, w granicach getta! Żal, że tak łatwo pozbywamy się takich miejsc! Skandal!

Nazwa mojego bloga to „wyruszyć w dal”. Pierwsze skojarzenie?

W podróż… Np. na wschód! To jest moje marzenie. Tam jest źródło…

Na koniec jakieś najważniejsze rady dla przyszłych dziennikarzy. Zwłaszcza dla tych, którym bliskie są wartości chrześcijańskie, a jednak mają oni wrażenie, że dzisiejsze media są bezlitosne i przepuszczą tylko to, co się sprzeda, a nie to, co dobre i wartosciowe.

Trwać! Działać. Uczyć się. Szlifować talent, nie poddawać się. Nie mieć kompleksów! Tylko zakompleksiony człowiek będzie niepewny swego i przez to sterowalny. Ale żeby nie mieć kompleksów, trzeba być wykształconym! Co nie oznacza dyplomu w kieszeni, bo to często tylko kawałek papieru, tylko wiedzę! Dziś młodzi ludzie mają możliwości i często z nich nie korzystają!

Dziękuję za rozmowę.

4 komentarze

  1. Anonymous
    ·

    Wywiad, który bardzo miło się czyta. Krótko i na temat 🙂 Cały Pan Krzysztof 🙂

    Odpowiedz
  2. Anonymous
    ·

    Pawełek, fajny wywiad, ale trochę krótki! to chyba jego największy zarzut, mogłeś, go bardziej przepytać i…nie sugerować w niektórych miejscach odpowiedzi:-) pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.